Svoja.org » Artykuły » Czy język podlaski jest chroniony przez prawo?
Czy język podlaski jest chroniony przez prawo?
Natisnuti, kob pobôlšyti...

Język podlaski jest „językiem regionalnym lub mniejszościowym” w rozumieniu Karty

Jan Maksymiuk
8 lutego 2015

Odpowiedź na pytanie postawione w tytule jest jednoznaczna: jest jak najbardziej chroniony.

Język podlaski bez wątpienia jest chroniony przez Europejską Kartę Języków Regionalnych lub Mniejszościowych, którą Rzeczpospolita Polska ratyfikowała w 2009 roku. Warto tu zacytować definicje z Artykułu 1 Karty, by unaocznić, że to, co nazywamy językiem podlaskim, podpada pod europejską ochronę prawną:

Artykuł 1

Definicje

Dla celów niniejszej karty:

a) „języki regionalne lub mniejszościowe” oznaczają języki, które:

(i) są tradycyjnie używane na określonym terytorium państwa przez obywateli tego państwa tworzących grupę mniejszą liczebnie od pozostałej części ludności tego państwa,

(ii) różnią się od oficjalnego języka (języków) tego państwa,

nie obejmuje to ani dialektów oficjalnego języka (języków) tego państwa, ani języków migrantów,

b) „terytorium, na którym używany jest język regionalny lub mniejszościowy” oznacza obszar geograficzny, na którym wspomniany język jest środkiem komunikowania się takiej liczby ludzi, która uzasadnia przyjęcie różnych środków ochronnych i wspierających, przewidzianych w niniejszej karcie...

Wschodniosłowiańskie gwary podlaskie pomiędzy Narwią i Bugiem ewidentnie nie są gwarami polskimi, a ludzie posługujący się nimi nie są migrantami, ale autochtonami zakorzenionymi na tym terytorium od co najmniej sześciu stuleci.

Inaczej mówiąc, język podlaski (jako gramatycznie i ortograficznie unormowane uogólnienie gwar podlaskich) jest „językiem regionalnym lub mniejszościowym” w rozumieniu Karty.

To, że język podlaski nie jest wyszczególniony w polskiej Ustawie z dnia 6 stycznia 2005 r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, jest ustawodawczą niedoróbką, która z biegiem czasu zostanie usunięta, a nie odzwierciedleniem prawa przyrody, które zabrania obywatelom Rzeczypospolitej pielęgnować i rozwijać język podlaski w jakiejkolwiek postaci. W tej Ustawie powinien znaleźć się i język śląski, i język podlaski, ponieważ oba te byty są historycznym i kulturowym dziedzictwem obywateli Rzeczypospolitej i jako takie zasługują na ochronę i wsparcie w duchu wielojęzycznej i wielokulturowej Europy.

Problem z prawnym uznaniem języka śląskiego polega w znacznej mierze na tym, że językoznawcy polscy widzą w nim dialekt języka polskiego. A cytowana Karta wyklucza możliwość nadania takim dialektom statusu języka regionalnego w Polsce. Ale tak naprawdę to nie językoznawcy i nie prawnicy decydują o tym, co jest odrębnym językiem, a co dialektem – w pierwszej kolejności decydują o tym ludzie mówiący tym językiem i pielęgnujący go. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że Ślązacy wywalczą taki status dla swojej mowy. Tak jak wcześniej poradzili sobie Kaszubi albo Łemkowie, których języki także nie były akceptowane przez ogół lingwistów jako odrębne.

Język podlaski, choć niewymieniony explicite w Ustawie, podlega ochronie prawnej i może korzystać z postulowanych przez nią przywilejów z tej racji, że Ustawa wymienia język białoruski jako język mniejszościowy w Polsce. Białorusini mieszkający pomiędzy Narwią i Bugiem w spisie powszechnym 2002 roku określili swoje gwary podlaskie mianem języka białoruskiego. No cóż, mają prawo. Vox populi, vox Dei. Państwo nie może im ani zabronić nazywania tych gwar białoruskimi, ani przeszkadzać w ich używaniu i rozwoju. Co więcej, państwo przyjęło na siebie obowiązek pomagać im w takich wysiłkach.

Co chcę przez to powiedzieć? A to, że tak naprawdę wszystko teraz zależy od nas, a nie od urzędników czy posłów w Warszawie. Że wszystko, czego potrzebujemy do wzmocnienia naszej tożsamości etnicznej poprzez promocję gwar podlaskich w życiu publicznym naszej mniejszości, zostało nam dane. Naszym dziennikarzom można pisać po podlasku w gazetach mniejszości białoruskiej, można mówić po podlasku w radiu i telewizji w programach mniejszości białoruskiej, i wszystko to będzie w całkowitej zgodności z prawem, zarówno brukselskim, jak i warszawskim. Natomiast każde działanie zabraniające wykorzystania języka podlaskiego publicznie („języka białoruskiej mniejszości narodowej”, jak sprytnie określili go radni w Czyżach, Orli i Hajnówce) będzie mianowicie naruszeniem tego prawa.

Stan, który pozwalał nam na wyprowadzenie języka podlaskiego z opłotków umierających wsi i wprowadzenie go do krwioobiegu miejskiej kultury na Podlasiu, istniał już 10 lat temu, od razu po ogłoszeniu Ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym. Dlaczego tak długo zajęło nam uświadomienie i zrozumienie tej oczywistości?