Svoja.org » Artykuły » Nie stawiajmy pomnika swojej ignorancji
Nie stawiajmy pomnika swojej ignorancji
Natisnuti, kob pobôlšyti...
Jan Maksymiuk

Przeczytałem w „Niwie” (11 października 2009), że radni Gmina Orla 30 września przegłosowali wprowadzenie dodatkowych nazw miejscowości w gminie w języku białoruskiej mniejszości narodowej. Ponieważ nie znalazłem protokołu tej sesji na ogólnie dostępnej stronie internetowej http://bip.orla.samorzady.pl/, muszę wierzyć tygodnikowi, że tak się stało. Wszystkiemu innemu, co napisała „Niwa” z tej okazji, wierzę już mniej. Np. temu, że na sesji Rady Gmina Orla 12 lutego 2009 radni przegłosowali wprowadzenie języka białoruskiego jako języka pomocniczego w gminie. Protokół z tej sesji znajduje się na wspomnianej stronie internetowej i każdy może przeczytać, że radni Gminy Orla podjęli uchwałę wyrażającą zgodę „na wprowadzenie języka białoruskiej mniejszości narodowej jako języka pomocniczego przed organami Gminy Orla”. Język białoruskijęzyk białoruskiej mniejszości narodowej na Podlasiu to nie są tożsame pojęcia, o czym i radni, i dziennikarze dobrze wiedzą. Moi koledzy popełniają w „Niwie” nadużycie, z którego sami zdają sobie sprawę. Być może jednak nie zdają sobie sprawy, że w ten sposób wikłają się w coraz bardziej bałamutne stwierdzenia, bowiem jedno nadużycie rodzi następne, jeszcze bardziej bałamutne i nierzadko kompromitujące. O tym chciałbym napisać parę słów.

Jaki to język?

Niwa” pisze, że „proponowane nazwy miejscowości w języku białoruskim w gminie Orla” są takie: Антоново, Бараноўцы, Волька, Волька-Выганоўска, Грэдэлі, Дыдулі, Кошкі, Кошэлі, Круглэ, Крывятычы, Маліннікі-Колёнія, Міклашы, Москоўцы, Олекшы, Орля, Пашкоўшчына, Рудуты, Рыгароўцы, Спічкі, Топчыкалы, Чахі-Заболотны, Шчыты-Дзенцёлово, Шчыты-Новодворы, Шэрні. W całym tekście nie znajdziemy ani wzmianki, kto mianowicie proponuje te nazwy — Rada Gminy Orla, Rada Programowa Tygodnika „Niwa”, społeczna komisja ekspertów, o której kiedyś półgębkiem wspomniał „Czasopis” (mieli w niej rzekomo być slawista-onomastyk Michał Kondraciuk oraz historyk Oleg Łatyszonek) czy też może jakiś organ państwowy (Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji?). To już chyba taki styl dziennikarstwa. Im bardziej bałamutnie i mętnie, tym lepiej.

Ktokolwiek to jednak zaproponował, musiał mieć nieźle w czubie, jeśli nazwał to językiem białoruskim. Niektóre z tych nazw, jak na przykład  Бараноўцы, Кошкі, Орля, Пашкоўшчына i Рудуты, są oczywiście w języku białoruskim. Ale w jakim języku są na przykład nazwy Грэдэлі, Кошэлі, Москоўцы, Чахі-Заболотны, Шэрні? To następna zagadka, której „Niwa” nie wyjaśnia...

Za to z pierwszej strony Tygodnika Białorusinów w Polsce możemy się dowiedzieć, zupełnie mimochodem, z ust jednego radnego z Orli, o prawdziwej sensacji naukowej, a mianowicie, że dzisiejszy „język orlański” był oficjalnym językiem Wielkiego Księstwa Litewskiego. To wspaniała wiadomość i po prostu wielka szkoda, że moi koledzy z „Niwy” nie podpowiedzieli radnym z Orli, żeby to właśnie ten historyczno-dzisiejszy język umieścili na tablicach z nazwami miejscowości, a nie literacki język białoruski, który ma tylko 100 lat i w Orli wymarł już w początku ostatniego stulecia, albo tajemniczy nowy język białoruski (Чахі-Заболотны), który ma zaledwie parę tygodni i jeszcze nie zdążył się zadomowić.

A teraz już poważnie

W świetle prawa („Ustawa z dnia 6 stycznia 2005 o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym”) umieszczanie  nie-tradycyjnych nazw miejscowości na tablicach obok nazw oficjalnych to po prostu przestępstwo. Zanim taka tradycyjna nazwa zostanie dopuszczona na tablicę, musi uzyskać akceptację Komisji Nazw Miejscowości i Obiektów Fizjograficznych. Z tych nazw, które zacytowała „Niwa” w odniesieniu do gminy Orla, warunek „tradycyjności” spełniają jedynie Антоново, Круглэ, Крывятычы, Рудуты, Спічкі, Топчыкалы, Шчыты-Дзенцёлово, Шчыты-Новодворы. Pozostałe — to albo białoruskie nazwy literackie, które nigdy w tej gminie nie były używane, albo nazwy wyssane z palca. Mam poważne wątpliwości, że rzeczona komisja je zaakceptuje. Ale jeśli zaakceptuje, to będzie znacznie gorzej — Białorusini sami wystawią pomnik swojej historycznej i językowej ignorancji.

Rzecz bowiem w tym, — o czym wszyscy zainteresowani doskonale wiedzą, ale bohatersko chowają głowę w piasek — że w Orli i w tuzinie innych gmin na Podlasiu tradycyjnym językiem jest „swój język” o odrębnym systemie fonetyczno-morfologicznym zarówno od języka białoruskiego, jak i ukraińskiego. Ale ten język nie ma niestety jednej istotnej rzeczy — powszechnie akceptowanej formy pisanej i „normalnej”, tzn. nie-ludowej, nazwy. Ja i jeszcze parę innych osób nazywamy go językiem podlaskim, ale większość zainteresowanych, którzy żyją z państwowych grantów udzielanych na oficjalną działalność mniejszościową na Podlasiu, z powodów „polityczno-grantowych” nazywa go bądź białoruskim, bądź ukraińskim. I dlatego stara się wcisnąć system fonetyczno-morfologiczny „swojego języka” w okowy obcej pisowni, tworząc językowe dziwolągi czy nawet potworki.

Jakoś nikomu nie przyjdzie do głowy, że można by przerwać tę niedorzeczność, nazwać „swój język” podlaskim, uczynić go dodatkowym językiem narodowym (bo tradycyjnym to on już jest od wieków) zarówno Białorusinów, jak i Ukraińców na Podlasiu, i napisać multum projektów grantowych do wspomnianego ministerstwa i wszędzie, gdzie się tylko da, w celu rozwoju tego języka. I można by się doskonale porozumieć co do nazw tradycyjnych w gminie Orla, Czyże albo Hajnówka, które przecież są takie same dla Białorusinów i Ukraińców tam mieszkających. Ale to widocznie jest zbyt trudne do zrozumienia dla działaczy mniejszościowych na Podlasiu. Działacze białoruscy mówią, że Orla to tradycyjnie Orla, działacze ukraińscy że Wurla (to akurat nie mniejsza niedorzeczność, niż nazwanie Baranôvciuv Бараноўцамі!), a mieszkańcy tradycyjnie nazywają swoją miejscowość Vôrla (ci, którzy mówią cyrylicą, nazywają ją oczywiście Вôрля).

Pisałem w „Czasopisie” już w kwietniu 2005, że ustawa z dnia 6 stycznia 2005 daje nam unikalną szansę zachowania naszej historycznej spuścizny w nazewnictwie stron ojczystych tylko wtedy, jeśli podejdziemy do sprawy zupełnie uczciwie i zapiszemy te nazwy po podlasku, to znaczy tak, jak one brzmią w rzeczywistości. Niestety, nikt nie zechciał wykonać minimalnego wysiłku, by wytłumaczyć radnym w Orli (Vôrla/Вôрля) i Czyżach (Čyžê/Чыжê), że nazwy ich miejscowości nie da się zapisać dokładnie ani pisownią białoruską, ani ukraińską, ani polską, i że trzeba wprowadzić dla trzech samogłosek dyftongicznych, które istnieją w języku podlaskim, odrębne znaki graficzne (na przykład ê, iê, ô). Tak jak zrobili to Kaszubi, wymyślając dla swoistych głosek kaszubszczyzny własne znaki graficzne, odrębne od polskich. I jest efekt — Kaszubi już mają powszechnie akceptowane w swojej społeczności tablice ze swoimi nazwami, a my — tylko zdjęcia takich hipotetycznych (i niepiśmiennych) tablic w „Niwie”.

Parę rzeczy przykrzejszych

Jeśli rzeczywiście profesorowie Kondraciuk i Łatyszonek byli w jakiejś komisji, która zajmowała się kwestią tradycyjnych nazw miejscowości na Podlasiu, to co właściwie ustalili? To, że Vôrla/Вôрля powinna nazywać się Орля, a Košeliê/KoшэліêКошэлі? A jeśli nie byli w żadnej komisji, to dlaczego nie zabrali na ten temat głosu publicznie?

Profesor Łatyszonek napisał kilkusetstronicową historyczną rozprawę o tym, jak ważna dla Białorusinów jest autentyczna nazwa ich ojczyzny. OK., zgadzam się. Bardzo ważna. Dlaczego zatem Łatyszonek uważa, że dla Białorusinów w Czyżach i Orli autentyczne nazwy ich miejscowości to rzeczy akurat nieważne? No bo jak można wytłumaczyć jego milczenie wobec tych bzdur, które wypisuje „Niwa”? Czy już naprawdę wszystkim naszym profesorom na Białostocczyźnie „zwisa i powiewa”, co się robi w tak zwanej „sprawie białoruskiej”?

Profesor Kondraciuk napisał niedawno parę sążnistych artykułów o tym, jak wielkie znaczenie ma zachowanie tradycyjnych nazw miejscowości na Białostocczyźnie w świetle ustawy mniejszościowej z 2005 roku. Ale nie poszedł dalej za ogólne banały i nawet nie dotknął sedna rzeczy — a jakie mianowicie nazwy na „ruskim” Podlasiu poniżej Narwi są tradycyjne? Dlaczego? Zabrakło Panu odwagi czy kompetencji, Panie Profesorze?

Dodatek gramatyczny (dla współczesnych użytkowników języka WKL)

W języku podlaskim („swoim”, „naszym”) nie można zastępować fonemu ô przez o lub u, fonemu ê (iê) przez e (i), a fonemu g przez h, bowiem te fonemy, jak i pozostałe 36 fonemów podlaskich, spełniają swoją podstawową funkcję odróżniania wyrazów. Inaczej mówiąc, takie upraszczające zamiany mogą prowadzić do nieporozumień w komunikacji, do których podlaski system fonetyczno-morfologiczny na przestrzeni wieków nie dopuszczał. Nie dopuszczali do tego ludzie, który nie tylko że nie byli doktorami i profesorami, ale nawet nie umieli pisać i czytać. Oni wiedzieli, dlaczego to robią. A my dzisiaj, z dyplomami uniwersytetów w kieszeni, dopuszczamy się albo świadomego fałszerstwa, albo nieświadomie demonstrujemy światu swoją ignorancję wobec własnej spuścizny i ogólnych reguł gramatycznych.

1) Nie można zastępować ô przez o, bo na przykład: vôn znaczy on, a von znaczy precz. ški i Koški to dwa odrębne słowa, pierwsze jest sensowne, a drugie bezsensowne.

2) Nie można zastępować ô przez u, bo na przykład: môr znaczy mór (zaraza), a mur znaczy mur (ściana). VôrlaVurla to dwa odrębne słowa, pierwsze jest sensowne, a drugie bezsensowne.

3) Nie można zastępować ê przez e, bo na przykład: siêj znaczy siej (tryb rozkazujący czasownika siêjati), a siej znaczy ten.

4) Nie można zastępować przez i, bo na przykład: liês znaczy las, a lis znaczy lis. HredeliêHredeli to dwa odrębne słowa, pierwsze jest sensowne, a drugie bezsensowne.

5) Nie można zastępować g przez h, bo na przykład: gôr znaczy nitka do wyszywania, a hôr znaczy gór (dopełniacz słowa hory — góry).

Występowanie fonemów dyftongicznych ôê (iê) oraz fonemu welarnego g  to jedna z podstawowych i najistotniejszych cech, świadczących o odrębności systemu fonetyczno-morfologicznego języka podlaskiego od języków białoruskiego i ukraińskiego, w których tych fonemów brak.

Kod siêtoji storônki » Nečytelny, pominiati na inšy...
Nečytelny, pominiati na inšy...Siêty kod treba perepisati v odpoviêdniu rubryku formulara, koli schočete vysłati komentar abo e-mail. Zarejestrovanym (i zalogovanym) korystalnikam ne treba vvoditi nijakich koduv (zarejestrovatisie na Svoja.org).
Komentarê (13) » Konverter » Pudlaśka klavijatura
Natisnuti, kob pokazati formular...Natisnuti, kob schovati formular... Napisati komentar
  • Usiê pola, kotory treba zapovniti, zaznačany *.
  • Anonimny komentarê publikujutsie posla akceptaciji administratora storônki.
  • Komentarê zarejestrovanych korystalnikuv ne vymahajut akceptaciji. Zarejestrovany korystalniki majut taksamo para dodatkovych fajnych funkcijuv.
  • » Praviła siêtoho sajtu

* Kod storônki:
 
Marko Chmelewski
Comment
z toj ihnorancjoj
Komentar #1: 21-12-2009, 10:21:28
to w połni zhadżajuś. Szto do nowomowy podlaszskoj to odnoszuś z rezerwoj - ne treba toż ihnorowaty toho szto je wiadomym od pol, XIX stulietia. A szto do dyftongów. Ja je z Wurli i u nas "mieszczan" - rodowitych wurlanyciuw - howorienie z dyftongami prypisane było i je "mużykam". Po wioskach kruhom howoryłoś i śpiwałoś z dyftongami i zatiahałoś a Wurli Wurlanci howoryli i howorat bez toho arhizmu, śpiwali i spiwajut bez "narodnoho zatiahania" bliżej śpiwaniu akademickomu. Rańsze było tak szto odrazu po mowi poznajesz chto z Wurli a chto z wioski a dokładniej to nawet z jakiej wioski.
I na koneć choczu skazaty szto dla naszej mowy je odnak prypisana kiryłycia
Jan Maksimjuk
Comment
Vurla/Vôrla
Komentar #2: 21-12-2009, 20:14:58
Ja ne znaju, što dla vas vjadome od poł. XIX stoliêtija, a tomu mniê tiažko odkazati na vaš zakid pro „novomovu“. Ale ja maju považny sumniêvy, što raniêj lude v Vôrli („miščane“) hovoryli Vurla, a tôlko lude kruhom („mužyki“) kazali Vôrla. Koli voźmete „Atlas gwar wschodniosłowiańskich Białostocczyzny, to tam zobačyte, što vôn fiksuje tradycijnu nazvu vašoho mjastečka jak Vὁrla, de ὁ — tak zvane „o scieśnione“. Tradycijnu nazvu vašoho mjastečka zapisali od ludi (orlenciuv), kotory vrodilisie šče v XIX stoliêtiji abo na počatku XX. ὁ velmi lohko pomyliti z dyftongom ô (i v Atlasi siêta pomyłka vystupaje mnôho raz), ale ne možna joho pomyliti z u. A tomu ja liču, što vaše „u“ v słovi Vurla vziałosie vže pud upłyvom pôlśkoji movy, kotoroji v Vôrli v XX stoliêtijovi było velmi mnôho, a po vjoskach kruhom jijiê vohule ne było. Tomu tut treba oryjentovatisie chutčêj na „mužykôv“, a ne na vašu „miščanśku“ intuiciju.

Ja ne kažu, što kirylicia ne maje ničoho spôlnoho z našoju movoju. Ja kažu, što na jôj u nas nichto vže svobôdno ne piše i ne čytaje, a tomu z kirylici dla nas nema nijakoji praktyčnoji korysti. Ot vy tože pišete łacinkoju, bo tak dla vas lokš i naturalniêj, pravda? I tut majete odkaz, čomu ja vybrav łacinku dla našoji movy. Mene ne cikavit mertva azbuka, kotoroji nichto ne pročytaje, ne kažučy vže pro toje, što nichto ne zmože jeju korystatisie na pismiê.
Marko Chmelewski
Comment
Re: Nie stawiajmy pomnika swojej ignorancji
Komentar #3: 22-12-2009, 06:57:26
to w kocie Wy wieryte tomu atlasowi czy nie? Ja prosty pahan i mnie chwatyt szto ja czuju razniciu w mowi uszami. My ny dziekajem i dla mene wsio je jasne. Reszta to sprawa uczonych mowoznawciuw. To szto ne piszu w kiryłyci ne wynikaje z toho szto ne wmieju ono z toho szto ja szcze ne tak dawno komputer hasiw wytiahajuczy wtyczku z gniazdka i zwiazi z tym muije umiejetności obsługi toho czorta je mnuho ohraniczony :) Ostawlu sprawu toho dyftonhu w słowi Wurla bo w sietum wypadkowi je to sprawa druhorzędna. Ważne jest to szto specjalno perekruczujecia nazwy wiosok w hmini Wurla a w prypadku mojej miscewości unikajecia jej tradycyjnoho zapisu. Za siete to poubiwawby a szczo najmensz to zabrawby tutuły naukowy. Za bardzo musit wony ukraiński jak dla bierałuskich autorów nowych nazw :)
I z druhiej boczki. Pytanie kotore mene nurtuje de od jakohoś czasu. Koliś trohi pobiesieduwaw z prof. Biłokozowiczom z Widowa (wun i mój bat'ko uczyliś razom w liceum w 40 wych lietach). Rozkazuwaw wun szto w 90 lietach XX stylietia byw zaproszony an jakiś konhres czy naradu, w kazdym but' razi zasiedanie w sprawi utworenia na pińszczynie, berestejszczynie i włączajuczy podlasze oddielnoho tworu państwowoho kotore mieło odbytyś w Kobryni. Pewno to i maje jakiś zwiazok z propahowanej Waszej osoboj idei oddielnej nacji "podlaszskoj" i stworeniom oddielnoho alfabetu. Szto wam je widome na sietu temu?
I szcze odne pytanie. Czy ne uważjete szto nawczanie czerz bulsz niż pół wieka ne swojej mowy jako rudna i wmowluwanie wykoślawionej nacjonalności ne pryczyniłoś do totalnej polonizacji "ruśkoho" naroda mież buhom a narwoj. Czy ne uważajete że taki proces jaki zachodyt i zachodyw ne maje swoich korieni szcze w bolszewickoj Rosiji? Wszak widomym je szczo w 22 roci komisarom od spraw nacjonalnych zostaw wyznaczony czerez Lenina Stalin i to wun naznaczyw karandaszom terytorii wpływu bolszeiwckoj propahandy ne dywiwszyś na etos jaki na tych terytotiach prożywaje. Nu ale chwatit :)
Pozdrawlaju :)
Jan Maksimjuk
Comment
Zdajetsie, odkazav vam na vsio
Komentar #4: 22-12-2009, 20:19:42
Ja tože hovoru po-svojomu ne po słovnikach i atlasach, a majučy v ušach movu svoho tata i mamy. Ale hovoryti to odne, a pisati — zusiêm inše. Tut uže vłasny tato i mama ne chvatajut, tut treba posłuchati, jak hovorat inšy, i z hovôrki inšych vyłučyti toje, što spôlne i važne dla vsiêch pudlaśkich tatuv i mamuv. Ne vsiêch tatuv i mamuv, ne kažučy vže pro didôv, možna pry takôm vyłučeni zadovoliti.

Pro Atlas skažu tak — ja joho čytaju, ale i svôj rozum maju :) Koli b my bezvarunkovo viêryli tôlko tomu, što pišut u knižkach, to i diś šče sidiêli v komunizmi, bo ž komunisty pisali v svojich knižkach, što nema ničoho liêpšoho od komunizmu. Łhali, svołočy. Kob byv možlivy progres, treba vorušyti i svojimi mozgami, a ne tôlko listkami knižok.

Sprava dyftongu v słovi Vôrla druhoradna tôlko dla tych, chto na Vôrlu divitisie z Kijeva. Bo ž kijevśki ukrajinci dobre viêdajut, što Vorla, Vôrla čy Vurla — to vsio peryferyjna irunda, pravdiva ukrajinśka nazva vašoho horodka — Virla. Koli vam vsio rômno, to nazviête Vôrlu Virloju i vsio — budete sebe odčuvati jak „stoprocentovy“, a ne jakiś „archajičny“ ukrajineć :)

Ja dumaju, što vy chitrujete, koli kažete, što vy komputerno bezhramotny i tomu ne možete znajti na komputerovi kiryličnoji klavijatury, kob pisati po-svojomu kirzlicieju. Vašy dva kolegi, z jakimi vy dyskutujete na forum.gazeta.pl, tože komputerno bezhramotny i tomu pišut po-svojomu pôlśkimi literami? To vže jakajaś epidemija bezhramotnosti. Ale mniê zdajetsie, što to ne komputerna, a jakraz alfabetyčna bezhramotnosť.

Vy namovte profesora Biłokozoviča, kob vôn napisav uspominy pro toj kongres nezaležnosti Pudlaša i Berestiêjščyny. I konečno nechaj napiše, jak vôn hołosovav na tôm kongresi. Bude cikavo počytati. Koli b mene tohdy zaprosili, ja hołosovav by, kob zrobiti nezaležnu deržavu razom z Kaliningradśkoju obłastieju, kob byv dostup do mora. Tohdy pudlaše mohli b jiêzditi na Kurśku kosu i kupatisie v morovi — po pravy bôk kosy v sołonuj vodiê, a po liêvy v sołodkuj. A tak — majut tôlko Łokniciu z Orlankoju :)

Pro Stalina to vy zbôlšoho majete raciju. Ale koli b ne Stalin i joho zony vpłyvu, to chrên by vy diś znali, što takoje kirylicia :)
Marko Chmelewski
Comment
diakuju
Komentar #5: 23-12-2009, 13:18:15
za podbudowu :) sam ne znaw szto ja taki polihlod analafabeta:)
Baczu szto wy chwory na "ukraińskość" koli każete szto ja choczu sztob moja Wurla nazywałaś Wirla :) Nie, mnie chodyt o zapisanie nazw naszych miscewości tak jak my ich nazywajem, tut żywuszczy a ne jak chmara wyuczonych muzykuw z Biłostoka, Lublina, Prahi, Mińska czy Kijewa kotorym sołoma szce kilka pokoleń bude wyhlidaty z czerewikuw. Zapiszmo tak jak je a ne jak by komus chotiełoś.
A szto wiażecia prof. Biłokozowicza to wun tuju ideu wyśmijaw, no ja pomniu pro takoje szczoś i powiazaw toje z wami.:) Każdy maje prawo do swoich pohladów i czutyś tym kim chocze czutyś. Dla mene osobisto to ne maje znaczenia. Choczte byty podlaszom to but'te, wasza sprawa ale jak można czutyś podlaszom, birołusom z pohodżeniom z mięż Buha i Narwy to tym bardziej mozna, je jak okazujecia i do toho naukowy prymiery, czutyś ukrainciom. Was jak baczu sam fakt deklaracji innej nacji jak bierałuska czy taj jak wy choczte podlaszska w bierałuskim wydaniu, nakruczuje do atakowania dyskutantów.
Sztob ne byty dołżnym, tak jak wy samyje zhodyliś zomnoj w ostatnim wpisowi, cieła taja akcja bierałytunizacji , szczo i wpisujecia wasza idea podlaszacji bierałuskiej małorusuw z podlasza, maje korienie w boszewizmowi w stalińskim wydaniu a to misit teper w pulszczy może byty odczytane jak "zbrodnia stalinowska" :)
Wsioho dobro, pozdrawlaju z "Arli" bo tak chyba powinno byty po bierałusku :)
Kultur
Comment
Re: Nie stawiajmy pomnika swojej ignorancji
Komentar #6: 23-12-2009, 14:34:10
A Vam, mister Marko, koho zachotiełoś bačyti na siôj storonci? Ukrajinciuv? Musi Viete trochu zabłudili, błukavšy po "učonych" publikacijach z serji "chto my je i jaka naša mova". Majete pered soboju projekt, kotory ne vybiraje ni Vappom, ni Havrylukom varšavśkich grantuv. Na-kunec chtos začav pisati kompleksovo po svojomu, a i to kiepśko, što ne po małoruśku. Do sich pôr dla mene lohko bylo zvati sebe biłorusom, i musi tak po-prežniomu vze i bude, bo štoś odnak vspôlnoho často i husto pojavlajetsia, koli počytati odnoho Bryla čy Krapivu. Ale tut - na svoja.org ja peršy raz baču štoś istino pudlaśkie - pisane po našomu. Mnie z počatku taksamo žal było bukvuv, ale teperka to i ptuški skačut mnie normalno, koli pisati, a ne tôlko hovoryti.
Perša « Poperednia « Komentarê od 1 do 6 iz 13 » Nastupna » Ostatnia